Jesień samotnych
Zajeżdza jesień wsród owocobrania.
Pożółkłe blaski dojrzałych dni lata.
Lazur się z mrocznych zasłon mgly wyłania.
Lot ptaków mitem starego tchnie swiata.
Moszcz wytłoczony, na wieczne pytanie
Odpowiedz ciszy wydzwania kantata.
I tu, i ówdzie krzyż na nagim stoku;
Trzoda się gubi w złotolistnym borze.
Nad staw wypłynął majestat obłoków;
Wiesniak-maruda ostatkiem sił orze.
Wieczór powoli ogarnia w cień zmroku
Strzechy chat starych i czerń skib pod zboże.
Rychło gwiazd spokój opromieni czoła;
W mroku izb znowu otucha sie wkrada
I niebo schodzi w postaci anioła
Z ocz kochających, którym dola rada.
Zaszumiał szuwar; lęk przejmuje zgoła,
Gdy nocą rosa z drzew bezlistnych pada.

Czytany: 3823 razy

R E K L A M A

=>