Zmierzch


Dzień gasi słońce w długim cieniu,
we włosy nocy wkłada ręce,
samotność, siadła na kamieniu,
oddając rzece traw naręcze.

Błyszcząc, igrając refleksami
i rozdmuchując wodną taflę,
wiatr, nieprzejęty pożegnaniem,
na śpiące słońce obłok nawlekł.

Tuż koło brzegu stara wierzba,
czesze warkocze w wodnym lustrze.
Powoli widok wszelki pierzcha,
szkoda, że ja też odejść muszę.

-A.G./16.01.11./Paris

Czytany: 825 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: