Kolory


Gdy piszę smutno, to nie wierzcie,
że mnie grafitu szarość wciąga.
Lubię posiedzieć w nim, by wreszcie,
ręce po barwy móc wyciągać.

Szare dni szybko zapominam,
gdy się zieleni, tuż przy stawie.
Spojrzeniem błądzę po dolinach,
oczami kolor łąki wabię.

W żółcieniach, różach i błękitach,
zatapiam ciało, aż po zmysły.
W czerwieni bordo wprost zakwitam,
to tak jak weny nagły przypływ.

I zimę lubię, przy jej bieli,
wyciszyć mogę wszystkie tęcze,
śniegową kołdrą świat zaścielić,
- by wiosną zerwać barw naręcze.

-A.G./14.01.11/Paris

Czytany: 832 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: