Nieowocne jutro


Nasze jutro było tak przedwczoraj,
że już nie pamiętam. Nawet nie dmucham
na zimne, trwam w globalnym.

Nie wierzę w przepowiednie, co się
odstało już się nie stanie. Jemioła
na szczęście to pasożyt, nic nie przynosi.

Słowa rzucane na wiatr aportują mrozem.
A na dłoniach nie sadzą kaktusów. Gdy
jem podejrzane owoce, nikt nie syczy.

Czerwone pocałunki z kołnierzyków są zmywalne,
nawet jak przymykam oko i wpadam w (na)prawdę.
Szkoda, że wiosną znów dowiozą naiwność.

-A.G./06.01.11/Paris

Czytany: 540 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: