Ostatnia gwiazda


Stara, nasiąknięta wilgocią i tragedią
kamienica przy Rynku. W oknach bielma firan
zasłaniają nadpróchniałą ramę. To na niej
mały Chaim, który nigdy nie miał być ojcem,

wyrył słońce. Jakaś dziwna moc tkwi w ruderze,
wracam tam co dzień - wspomnieniem. Potykam się
o zastygły żal, kruszę tynk, szukam nadziei.
Daremnie. Myśli stają się cielesne. Bolą.

Ludzie nieświadomi, że pod szesnastą warstwą
farby jest krew i łzy. W tym kraju, gdzie ze strachu
Grynbaum był Nowakiem nie zapłonie chanukija.
Dziadek Szmul palił ostatnią w czterdziestym drugim.

Słucham. Z każdego pęknięcia dochodzą modły,
myślę o micwie Halacha, bo znów sobota.
Pod szesnastą warstwą farby ciągle trwa szabat
a Jahwe wciąż słucha tylko jednej modlitwy.

-A.G./02.01.11/Paris

http://www.badacz.org/izrael/historia/szoa_getto.html

Czytany: 749 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: