Stary nowy rok


Odchodzi powoli, jak żółw ociężale,
rok stary, co wpędził mnie w niezłą kabałę.
Kozaki zakłada i palto zimowe,
i szuka, i szuka idiotki wciąż nowej.

I jeszcze popatrzy, i jeszcze postuka,
czy aby na dobre wystrychnął na dudka.
czy dalej łzy lecą, czy zero uśmiechu?
Z lubością ogląda mój trzos pełen grzechów.


Nagle trzask,
jakiś flesz,
wali z nóg,
petard huk,
Nowy Rok!
Stawia krok!

Najpierw powoli, statecznie, z umiarem,
podnosisz kieliszek i pijesz za karę.
Za dawną, za nową (więc za tą, co będzie),
by znówu uwierzyć móc w cuda kolędzie...

Więc szybciej wypijmy za błędy natury,
kielichy wysoko wzniesione do góry.
I hulaj ma duszo, raz przecież się żyje,
tak dawno nie piłam, czy ty też wypijesz?

Hulanki, swawole, do rana samego.
A kto to, a co to u boku mojego?
A po co to, na co to chrapie aż tak,
I trafia mnie, trafia, powoli znów szlag!

Nagle trzask!
Błysnął flesz!
Wali z nóg.
W głowie huk!
Co za pech!
Znowu grzech...

-A.G./12.12.10/Paris

;-)


Czytany: 2328 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: