Noworoczny toast


Przez otwarte okno spadasz na ramiona,
zmysłowo zamrażasz zbytnią bojaźliwość.
Chłodną kroplą wijesz się po mnie jak boa,
by zagościć w życiu z całkiem nową wizą.

Chcesz, bym wykreśliła z pamięci co było,
zapomniała ten rok, który właśnie mija.
W zamian obiecujesz całoroczną wierność,
wokół palca dosyć sprytnie mnie owijasz.

Wierzę ci, bo muszę, wyjścia przecież nie mam,
pozwalam stopniowo roztapiać na ciele.
Chłonę obietnice, niecierpliwie spijam,
toast za rok nowy. Może bez usterek.

-A.G./12.12.10/Paris

Czytany: 919 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: