dzien jak kazdy


Tak naprawdę pełny księżyc
wyżej się nie wzbije jest
ponad szczytem tak czy inaczej
w barze za rogiem
kelner żegna ostatniego gościa
mama poprawia posłanie
na łóżeczku dziecka
tylko cień jak na pergaminie
słowa wydobywają krzyk
prometheus rozprawia się
z przykryciem Nieba Zeusa

Wszystko dzieje się
obok nas
założyłem podsłuch
na liryki wygrywane harfą
z żeber tych, którzy podzielili się
władzą nad niebem
morzem i krainą dusz (bez mojej)

Z jej głębi piszę wiersz
przykryję nim księżyc i szczyty
ukaram samozwańczych bogów
dla nas zatrzymam róg obfitości
i wiersz

Czytany: 438 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: