Nieadwentowo


Na nagiej leszczynie stado wróbli marznie.
odruchowo rzucam pod drzewo okruchy.
Zobaczywszy nową dla siebie jadalnię
zamiast dzielić równo, zaczęły się kłócić.

Ludzie jak te wróble, co walczą ćwierkaniem,
odwieczne problemy mając z ilorazem,
zamiast bliźni z bliźnim (tak radziłeś Panie)
mamią biednych postem, ucztuje Azazel.

Tak mało miłości, chęci zrozumienia,
na co mi ten adwent, kiedy post w uczuciach,
czemu z życia ofiar nikt dziś nie docenia,
tylko nas z tej garści okruchów obłupia.

-A.G./09.12.10/Paris

Czytany: 383 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: