Żółtodziób


Lubię umartwiać się czasami,
dodając skrzętnie komplikacji.
Wszywać na lśniący wciąż aksamit
pikantne w szczegół nowe haftki.

Sokoli wzrok już wprawdzie nie ten
i błyskotliwość też zszarzała.
Przede mną stoisz jak ankieter,
przeglądasz resztki z mego ciała.

Być młodym sępem nie zaszkodzi,
jeść gdzie jedzenie wyłożone.
Pod wieczór skradać się jak złodziej
po garść srebrników, kilka monet.

Lecz nie wiesz chłopcze jakiś głupi,
bo rozum raczej z niższej półki,
ode mnie dzisiaj nic nie kupisz,
za bardzo się przy dziobie żółcisz..

-A.G./17.11.10/Paris

Czytany: 487 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: