Deszczowe Avenue


Jeszcze tylko chwila gdy w łzawych ulicach
odbijać się będą zaspane latarnie.
Zegar skrzętnie szóstą godzinę odlicza,
nowy dzień jesieni do tarczy przygarnie.

Już pierwsi przechodnie trącają się w biegu,
słów szybka wymiana, bonjour i czy ça va?
Kamienice pełne porannego dźwięku,
z kawiarenek kusi wonią mocna kawa.

To nic, że deszczowo i szaro dziś w mieście,
patrz, drzewa przybrane w kryształów welony.
Avenue każdego w ramionach pomieści,
tych samotnych, smutnych, w myślach zatopionych...

-A.G./10.11.10/Paris

Czytany: 861 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: