Mroczne jezioro


Lustro jeziora w srebrnawym świetle
księżyca, co zimne oko w toń wpina.
Szumi sitowie tajemnym szeptem
z głębin wynurza sie ona - dziewczyna.

Wśród tataraków postać tajemna,
smutek w jej oczach, bladość na licach,
to nie jest nimfa, noc jest za ciemna
na śpiewy syren. To topielica.

Cóż ją przywiodło zimnym pomroczem,
że tęsknym wzrokiem po wzgórzach wodzi?
Na piersiach ciężkie wodą warkocze
w dłoniach pierścionek ściska jak złodziej

Ciężko jej odejść w wieczne zaświaty
z goryczą zdrady swego kochanka.
On, dzisiaj innej już nosi kwiaty,
ona, nie życia lecz śmierci branka.

Tylko jej wierzba ramiona muska
wilgotną witką jak ona sama,
żal tak okrutny zamknął jej usta
- wieczne cierpienie - dusza niechciana...

-A.G./04.11.10/Paris

Czytany: 646 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: