Za(dusz)qui?


To nie to, że ja nie chcę pisać
o pierwszym święcie listopada.
Wokoło taka pyszna cisza,
że aż mi pisać nie wypada.

Bo ta zaduma jest za trwożna
i ręka drży mi przy pisaniu.
Czy tylko w grobie zamknąć można,
radość co była? Uśmiech? Za nic!

Nie czas w zaduszki płacz sprzedawać,
odkupić grzechy chryzantemą.
Błogą żałobą się napawać
i w zniczu zamknąć własną niemoc.

Ja dosyć grobów w sercu noszę,
dziś więc z uśmiechem do mogiły
idę i boga tylko proszę,
by me wspomnienia ciągle żyły.

Te, w których, babki czuła ręka
kroiła grubą pajdę chleba.
I kiedy ojciec w strasznych mękach
gasł mówiąc, nie czas mi do nieba.

Wspomnienia znów spływają deszczem
na ciepłe twarze, które żyją.
Ja z nimi co dzień myślą jestem,
na cmentarz idę, dać im - miłość...


-A.G/31.10.10/Paris

Czytany: 479 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: