Luna


Pod świetlnym sklepieniem zawiesiłam oczy,
położywszy głowę na gwiezdnej girlandzie.
Pragnę ziemskie smutki w granat nieba wtłoczyć,
wziąść księżyc do siebie. Czy to będzie kradzież?

Komu jest potrzebny ten towarzysz nocy,
co samotnie świeci w oczy śpiących domów?
Ja opieką chętnie mogę go otoczyć,
wśród cieni na ścianach i mroków balkonu.

On - taki samotny, ja - również niczyja,
chcę utonąć w jego srebrzystych ramionach.
Czuwać zawsze, nawet - kiedy pełnia mija
tuż nad ranem razem z miłości móc skonać.

-A.G./19.10.10/Paris

Czytany: 509 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: