Wrzesień


Usiadła na ławce w cieniu jarzębiny
w swoje włosy szafrany i liście.
Nie dziewczyna wcale, ani nie bogini,
zwiewna zjawa raczej z kobiecym obliczem.

On, sunął tuż obok klonową aleją
w płaszczu podniszczonym, ozdobiomym szalem.
Garść liliowych wrzosów w deszczową zawieję,
rozdawał przechodniom za uśmiechów parę.

Jakaś miła pani, gałązką tarniny,
bukiet ozdobiła z astrów herbacianych.
Pan spoglądał na nią z myślami ciepłymi,
usadwszy na kładki fotelu bujanym.

Posiwiały życiem, wesoły staruszek,
który przed pół wieku był skocznym brunetem,
ze śmiechem na twarzy w listnej zawierusze,
dumnie oprowadza po parku kobietę.

Grupka przedszkolaków biega po trawnikach,
goni babie lato, radość z sobą niesie.
brązowe kasztany z pełnego koszyka
zakochanym daje - rudy miesiąc wrzesień.

-A.G./12.09.09/ poprawiony

Czytany: 3505 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: