Narodziny...




dłoń trąciła struny harfy
w gorę wzbił się czysty ton
chwilę zawisł
dłoń ponownie struny szarpie
dźwięk mocniejszy w górę płynie
flet zaczyna delikatnie
jakby weń powietrze Bóg tchnął
pośród drzew
wśród listowia
jasny promień płynie w dół
serenadą świat wypełnił już
lilii dzwonek
jasny
melodyjnie dźwięczy
listek czterolistnej kończyny
w słońcu barwą tęczy mieni się
po łodyżce
tak mozolnie
ślimak mały się w górę pnie
kanonadą już wystrzelił nowy dzień
choć kolejny
to cudowny jest
noc
noc zasnęła już w swym śnie

Czytany: 447 razy

R E K L A M A

=>