Odwaga na kolor


Po co smutku barwy do głowy wciąż wkładam,
odcienie szarości wybieram z palety?
Czemu płótnem martwym zalewam poddasze,
dawniej w duszy kwitły konwalie i maki.

Ból zadaję pędzlom spłowiałym kolorem,
lato w jesień zmieniam barwami tęsknoty.
Trele rannych ptaków dla mnie niepokojem,
kążdą cząstką siebie czuję zimna dotyk.

Nie chcę więcej cierpieć w bezdusznym półmroku,
choć pamiętać będę jeszcze bardzo długo.
Póki nie wołają anioły z obłoków,
jeszcze los mnie nęci życiową żeglugą.

Żółcieniami dziś przystroje mdławe słońce,
szare niebo cjanowym szafirem ożywię.
Namaluję lato jak niegdyś gorące,
nie okryję serca znów żałobnym kirem.

Koloru więc dodam smutnawym irysom,
różom nakropię srebrne krople rosy.
Niech motyle szczęścia na skrzydłach nanoszą
niech się tańczyć zachce moim nogom bosym.

-A.G./02.08.10/

Czytany: 712 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: