Opalanie


W promieniach słońca, nierezolutnie
leżąc na kocu, prażącym okrutnie,
liczę promienie liżące me ciało,
- opalenizny ciągle mi mało!

Pot ze mnie spływa jak tłusta oliwa
niemiłosiernie upał mnie męczy,
spragniona wody, w głowie się kiwa,
moda na brązy dziś mnie zadręczy.

Leżę i cierpię, tłuszcz ze mnie kapie,
cera mi skwierczy jak na patelni.
Za jakie grzechy - za łeb się łapie,
muszę się męczyć w skwarze piekielnym?

Pomiędzy piersiami strużka wilgotna,
coraz to niżej na brzuch mi opada.
na uda wchodzi nadmiernie psotna,
- podrapać przecież się nie wypada.

Och, jakże dobrze byłoby gdyby
pobladłe ciało było raz trendy,
nie przejmowałybyśmy się wtedy,
skórą bielutką jak "colgate zęby".

Ale jak tu minuty cenne marnować
gdzie by nie spojrzeć - "heban bogini".
Przyszło mi na mym ciele hodować
pasek po stringach - kostium bikini.

-A.G./05.07.10/

Czytany: 1460 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: