wachaniem wieczornych myśli


rozkruszam w palcach ostatnie wachanie
rozmyłam na czole wilgocią, nadzieje
mi dajesz płonne,

stepy tak dalekie
konie rwią do biegu, słone fale potu
zaleją niepokój, a co mi tam, może

choć ciału spokój darować, myśli zawieszę
na przytuszowanych rzęsach
pomieszczę obawy,

przebiegnę po przegubach
dłoni schowam się, niech mówią oni - grzesznica,
zapamiętam ich twarze.


a usta smakowały jak mięta


-A.G./19.06.10/

Czytany: 1196 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: