Marzenie słowika


W zacienionym parku,wśród szumnych akacji,
siedzi sobie słowik marząc o kolacji.
-Jak by dobrze było posiadać żoneczkę,
by do stołu nakryła,podała szklaneczkę.
Ma więc nasz słowiczek dziś nie lada feler,
bo w swym życiu osobistym został kawalerem...

Całe życie sobie fruwał,bez zobowiązania,
piękne słowikówny wabił bez wahania.
Niejednej serce złamał,niejedną porzucił,
a na starość spokojnie do gniazda powrócił.
Kostki w skrzydłach zastane co nieco,
dziś daleko tak już nie polecą.

Lecz czy znajdzie żonę słowik podstarzały,
kiedy skrzydła nie te,i ogonek mały?
Słowikowa to nie jest byle jaka Pani,
ma w nosie takich posiwiałych drani.
Za kolację sam się weźmie słowik ladaco,
bo u mądrych słowikowych liczyć nie ma na co...

Czytany: 1045 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: