Prośba o rękę


Pewnej czerwcowej niedzieli
słonecznej aż nadto nawet,
przysiadł się do mnie XY
-wyłożył swą kawę na ławę.

Rzekł mi tonem dość niskim,
że o mą rękę dziś prosi.
Chce zostać mi kimś bliskim
i odmowy żadnej nie znosi.

Okulary mi z nosa opadły,
przyjrzałam mu się dość srogo,
-ręki dać ci nie mogę,
lecz owszem ,potraktować nogą...

-Cóz z jedną ręką uczynię,
gdy jedną Tobie daruję?
Ja obie swoje ręce
jednakowo szanuję!


-A.G./03.06.10/


;)

Czytany: 683 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: