Dzieciństwo


Odkąd sięgam pamięcią, Anka mieszka ze mną.
To ona namówiła mnie, żeby zwiać z przedszkola.
Przez małe okienko weszłyśmy do czyjejś piwnicy.
Były w niej pudełka pełne starych zabawek
i mocno zakręcone słoiki z konfiturami.

Mama mówi, że dostawała białej gorączki w trakcie poszukiwań.
Pamiętam tylko, że jak nas odnalazła, to płakała.
Za to ojciec - stał w progu z pasem, co wróżyło jedno.
Pomimo, że Anka wzięła winę na siebie - dostałyśmy obie,
z tą różnicą, że mnie bolało o wiele bardziej.

W takich chwilach wolałam, żeby ojciec był pijany.
Miał zdecydowanie mniej siły i nie trafiał w czułe miejsca.
Anka zawsze mówiła, że gorsza kara jest od mamy.
Biła na trzeźwo, na starej wersalce, licząc
głośno każdy raz, dla równego rachunku.

-A.G./09.05.09/

Czytany: 924 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: