Oti Akenten




Młody zefir przywiał
Ciepłe
Wspomnienia
Wraz z zapachem
Słodkiej wanilii
I tytoniu

Zanurzyłam się
Wygodnie
W fotelu marzeń
Tych spełnionych
I tych
Na które
Się już nie czeka...

Ujrzałam znów
Długie dziobki
Maleńkich kolibrów
Wiszących girlandą
Pod kielichami
Egzotycznych kwiatów...

Pod powiekami
Widzę jak na dłoni
Chatę z paleandrów
Tak przesiąkniętą
Naszą afrykańską
Miłością...

Piękne czarne kobiety
W tadycyjnych kangach
Z piersiami obfitującymi
W mleko
Z koszami pełnymi
Owoców...

I dzieci...wszędzie
Mnóstwo czarujących
Białych ząbków
W szczerym uśmiechu
Dla zwykłego
Chleba

I ty...piękny Achant
Na środku targowiska
W swoim dostojnym
Białym kente
Budziłeś podziw
Wszystkich kobiet

Kochałeś mnie tak
Jak umiałeś
Jak cię nauczono
Kochali cię wszyscy
Nawet ja
Pomimo czterech żon

Pozostaniesz na zawsze
Moim marzeniem
Spełnionym i nie
Afryka
Ty
I ja...

-A.G/14.05.10/




Czytany: 453 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: