Legenda o Bolmorgu
[ Legenda ta zajęła 3. miejsce w ogólnopolskim konkursie MMORPG Margonem - pisałem pod nickiem - Achernal ]

Mieszkał ongiś w górach wysokich,
Smok czarny jak noc i zielonooki,
Co wszerz i wzdłuż ziemię pustoszył wszelką,
Siał wszędzie zamęt, budził trwogę wielką.
Niejeden śmiałek już los pokonać swój chciał,
I obraz martwej bestii w duszy i oczach miał.
Atoli stal została stopiona, ze zbroi pozostał pył,
A smok wciąż rozsierdzony, na szczycie świata żył.
Kolejnej próby czas, kolejny dzielny chwat,
Wojownik imieniem Bolmorg – ludzkiej nadziei brat.
Z mithrilu jego topór, z mithrilu szyszak wysoki,
Srebrem lśni mu puklerz, dumne on stawia kroki.
Zostawia swą lubą, by pomoc innym nieść,
Kto wie czy nie będzie sama przez dalsze życie wieść?
W sercu jednak czuje, iż to dla nich wyzwanie:
Czy nie zgaśnie miłość, gdy czeka ich rozstanie?
Wybija bestii godzina, nadchodzi boju czas,
Przemierzył Bolmorg stepy, przebył złowrogi las.
Dotarł do fundamentu gór, litego i smukłego,
Nic go nie mogło odwieść od celu zaszczytnego.
Wiele dni szalał wicher, lód obnażał kły,
A gdzieś tam wysoko spoczywał potwór zły.
Lecz Bolmorg niestrudzony, odnalazł azyl jego,
Pora poznać przeznaczenie, dotrzymać słowa danego.
Tę walkę pieśni opiewały,
Wszystkie ludy ją znały.
Człowiek wyzwał smoka,
Jak cena tego wysoka?
Bicze ognia śnieg topiły i lód,
Od języków płomieni znikał wszelki chłód.
Magia broi, Bolmorga jednak chroniła,
Odeprzeć burzę płomieni też mu pozwoliła.
Krwawą łuna pożaru widziano z miejsca każdego,
Nikt tego nie mówił, ale bano się najgorszego.
Czy mylą się proroctwa, czy bestię da się ubić?
A może wiara w to, ma tylko ludzkość zgubić?
Smok ryczał w niebogłosy, lecz wroga nie dopadł,
Postanowił starcie zakończyć, nagle w amok popadł.
Chwieje się, więc wagi szala,
W ogniu tańczy skalna sala.
Bolmorg szedł w zaparte, łatwo się nie poddawał,
Już nieraz przecież w szranki z potężnym stworem stawał.
Lecz smok się w górę podrywa, Bolmorga chwyta w szpony,
Walka przenosi się wyżej, wprost na obłoków korony.
Powietrze i ogień, dwa żywioły potężne,
Czy zniszczą w Bolmorgu nadzieje jakże mężne?
Atoli zawsze jest nadzieja, zawsze trzeba ją mieć,
Wystarczy tylko jej ufać, do domu wrócić chcieć.
Bolmorg z łap potwora wyślizgnął się niczym wąż,
I zwinnie jak ten gad, ku głowie bestii mknął wciąż.
Smok przerażony w panikę w końcu wpadł,
Robił, przeto wszystko, aby wróg z jego pleców spadł.
Nadchodzi śmierci pora, lecz komu ona zawita,
Nagle zapanowała cisza spokojna i niesamowita.
Topór dochodzi, więc do głosu,
Jego pan nie wstrzyma się od ciosu.
Sczerniała posoka to dobry wielce znak,
Smok zląkł się wroga i klęski poznaje smak.
Sam teraz czuje, co to ból i udręka,
Łba go pozbawia, Bolmorga mocna ręka.
Bezwładne ciało bestii spadło z hukiem na skały,
Lecz jej pogromca wyszedł z opresji cały.
Nie zmógł go strach, silna wola wspierała,
Wiara wciąż w nim była, a miłość nie zmalała.
Bohater powrócił w chwale,
W potyczce wielkiej nie ucierpiał wcale.
Pomścił poległych swych poprzedników,
Zdobył kolejnych zwolenników.
Łeb bestii rzucił ludziom pod nogi;
Pękły tym samym kajdany trwogi.
Spokój znów nawiedził świata krainy,
Od szczytów gór, po mórz głębiny.
Bolmorg powraca do ukochanej,
Przez niego jeszcze niezapomnianej.
Jej jednak nie znajduje, choć domostwa przeszukał,
Czyżby los z niego zadrwił, okrutnie go oszukał?
A prawda była taka, że ta, do której powrócił,
Była pewna, iż poległ – sztylet jej życie ukrócił.
Blask ognia w górach i czarny kształt na niebie,
Zgasiły jej nadzieje, serce zawiodło w potrzebie.
Samotny Bolmorg, mimo czynu sławetnego,
Nie osiągnął tego, czego chciał – szczęścia własnego.
Bólu niesamowitego wojownik wnet doświadczył,
Nie zdobył swej pełni, choć innym przysługę wyświadczył.
Oddalił się, przeto od miasta, w którym żył,
Został na zawsze tułaczem, samotnie cierpienie krył,
Mówiono w jego stronach, iż dołączył do kobiety ukochanej,
Gdzieś w zaświatach nieznanych, pewien czas skrywanej.
I tak się ta historia kończy,
W poczet zasłużonych Bolmorg się włączył.
Imię ludzi rozsławił w świecie całym,
Smoki ich unikają ze strachem niemałym.
Jak mówią kolejne legendy, Bolmorg nigdy nie zginął,
Choć czas jego bliskich dawno już przeminął,
Ponoć został nagrodzony wiecznym żywotem,
Odzyskał straconą miłość i długo żyli potem.

Czytany: 444 razy

R E K L A M A

=>