Nemesis
Skończyły się rządy śmiertelnych,
Gniew Boga będzie straszliwy,
Już czas na karę niewiernych,
Przetrwa jedynie gorliwy.
    Węże ognia pełzną z Nieba,
    Palą wszystko, krwi pożoga,
    Nic Nam więcej nie potrzeba,
    Kiedy w sercu tylko Trwoga.
Wody z brzegów występują,
Wielkim falom nic nie równe,
Wszystko w drodze swej rujnują,
Pękają opoki główne.
    Ziemia drży od fundamentów,
    Czeluść Piekła się otwiera,
    Wchłania ludzkość do odmętów,
    Szatan własność swą odbiera.
Wichry z czterech krańców świata,
Podrywają wszystko w górę,
Tną azyle, cóż za strata,
Kłębią wielką pyłu chmurę.
    Groby zmarłych popękały,
    Dusze jednak nie wracają,
    Skrzydła z nieba pospadały,
    To Anioły upadają.
Popłoch wszelki i panika,
Każdy dba o własne życie,
Brak tu wsparcia, cnota znika,
Pora ginąć - ludzkie gnicie.
    Czas bezprawia, czas anarchii,
    W błoto kodeks i zasady,
    Tylko Jeden Król Monarchii,
    Dusi bunty, tłumi zwady.
Wszystko trwa zaledwie chwilę,
Szału była to ekstaza,
Nowym wiekom sam się chylę:
Oto apokatastaza.

Czytany: 500 razy

R E K L A M A

=>