Zmierzch bogów
W atrium Olimpu gremium się zbiera,
Boskość i ludzkość ze sobą się ściera,
Ja wśród nich siedzę - chyba śnię na jawie,
Zaczyna się wielka debata o prawie.
   Pan Gromowładny, król nad królami,
   Niewiernych mu ludzi razi piorunami,
   "Zeusie Wielki - pohamuj swój gniew",
   Rzecze Orfeusz, to jego śpiew.
Pięknem zachwyca Afrodyta czarowna,
Uroda jej trwała jak wieża warowna,
Helios ogniem słońca jej oblicze przejaśnia,
I myśli zebranych tym samym rozjaśnia.
   Fale oceanu stają się tajfunem,
   Pod Posejdona mocy harpunem,
   Atena milczy i myśli głęboko,
   Zaś wzroku nie spuszcza sowy bystre oko.
Ares rozsierdzony klingę w górę wznosi,
Jego drogą kroczą wojenni herosi,
Dionizos mu wtóruje, podnosząc swą czarę,
Wina ona pełna, pitego z umiarem.
   Hypnos i Morfeusz, bracia mentalności,
   Chronią nasze myśli, tworzą sny z nicości,
   Tuż za nimi Hera, poważna i mściwa,
   Dumna jej postawa, a odwaga żywa.
Hermes na swych skrzydłach nad ołtarzem krąży,
Jest posłańcem bogów - zawsze wszędzie zdąży,
Ziemia drży, gdy Hades wychodzi z otchłani,
Przy nim kroczy dzielnie jego śliczna pani.
   Matka jej, Demeter, w sercu ucisk czuje,
   Rzewny potok łez plony wciąż rujnuje.
   Hefajstos umęczony w pełnym swym rynsztunku,
   On pokonanym wojom przybywa w ratunku.
Ja też tam jestem, towarzyszę bogom,
Patrzę na świat z góry i złorzeczę wrogom,
Lecz mą rolą także jest hordę prowadzić,
Armię zmor zwołać, swą wolą zgromadzić.
   Idą za mną Mojry, z moją nicią złotą,
   Idzie Lachezis, Antropos i Kloto,
   Dalej Meduza, Steno i Euryale,
   Potworne Gorgony ze wzrokiem w skale.
Legiony Gigantów na wężowych splotach,
Nieujarzmionych, kryjących się w grotach,
Z krwi Uranosa poczęci zostali,
Żywioły ich bronią, mocniejszą od stali.
   Kroczą tytani, centaury, pegazy,
   Każde stworzenie dotąd bez zmazy,
   Rusza do boju na bogów wezwanie,
   Czas rozrachunku - skończone zebranie.

Czytany: 613 razy

R E K L A M A

=>