Ból samotności
Wszyscy Cię opuścili,
Wszyscy, którym dotąd ufałeś,
Odeszli, umarli, zatracili w ułudach,
A Ty, samotny, tracisz sens istnienia.
Bowiem nie ma gorszej udręki,
Nie ma gorszego cierpienia,
Jak nicość tego, komu możesz okazać serce.

Ludzie odeszli, nadzieja gaśnie,
Wiara przestaje być wybawieniem,
Myśli ciemnością wieczną spowite,
Lojalność utopią się zdaje.
Nic tak nie przeraża, jak padół samotni,
On deprymuje, wszelką chęć odbiera,
Skończył się pokój, nadchodzi czas wojny.

Teraz o Twą dusze zaczną walczyć
Diabły i Anioły, mrok z jasnością Niebios,
W tej walce jesteś tylko pionkiem,
Stań na uboczu, módl się o łaskę.

Ogień Twej duszy powoli się dusi,
Wiatr dobrej woli umilkł na wieki,
Ziemia wciąż drży, lecz nie ze strachu,
Woda nie zmywa z Ciebie boleści.

Krwawa batalia na polu umysłu,
Nerwy szargane resztkami otuchy,
Serce już pękło z całej tej rozpaczy,
Ni krztyny woli, by o pomoc wołać.
Nie masz nikogo, i już nie chcesz mieć,
Prócz wiernej Śmierci, co Ci towarzyszy
Od chwili narodzin do słodkiego końca.

Gnałeś przez życie, by innym było lżej,
Udało Ci się, lecz kosztem ich samych,
Zostawili Cię, zdeptali, zranili głęboko,
Nie masz nawet serca, cy im wybaczyć.
Straciłeś przyjaciół - szybko stracisz wiarę,
Chyba, że jesteś Bożym Wybrańcem.
Ja się zgubiłem - stoję na bezdrożu,
Pożegnać życie czy samotnię wieść...?

Czytany: 1045 razy

R E K L A M A

=>