Wołanie neofity
Boże Mój, daj mi miecz,
   Ze złotych cnót stworzony,
By mógł głębszą wiarę mieć,
   W ten świat przez mrok spaczony.

Broń silniejsza od burzy,
   Lśniąca ogniem Twojej mocy.
Jej klinga jak opoka stróży,
   Wraca męstwo ku pomocy.

Miłość tym, co ludzkość zbawi,
   Lecz gdzie jest szacunku czas?
Moja dusza co dzień krwawi,
   Szkarłat skrywa ostrza blask.

Tyle kłamstwa, nienawiści,
   Ciągle w każdym z ludzi tkwi.
Zaczynam wierzyć, że koszmar się ziści,
   Gdy nocą czyste zło się śni.

Światło stali wnet wykutej,
   Niech oświetli nową drogę.
Oczy patrzcie po jak zepsutej
   Ścieżce, wiodłyście dotąd nogę.

Bramy Piekła z czarnych bali,
   Krwią zdrajców rzeki tam płyną;
Nie ma wybawienia, choćbyście wołali,
   Boście szansę stracili jedyną.

Niech broń i wiara Was nawraca,
   Czas biegnie, cnota gaśnie,
To co słuszne - nie chce wracać,
   Z ciemności, gdzie wiecznie zaśnie.

Czytany: 396 razy

R E K L A M A

=>