Siedmiu
W krainie, gdzie umarły sny,
A blask nadziei zdusił mrok,
Wiecznością zdają się te dni,
W którym błąd to każdy krok.
   Co dzień przyjaciel niszczy przyjaciela,
   Nóż w plecy wbija, od wrogów wyzywa,
   W niczyjej twarzy nie znajdziesz zbawiciela,
   Zdrajca - w ich oczach i duszach się skrywa.
Serca Chłód nadzieję dusi,
Ciało przeszywa, ducha mrozi,
Nie ma litości, ludzie są głusi,
Zguba nad głową żniwem swym grozi.
   Rzeki krwią płyną w rynsztoku,
   Mord zwykłą stał się rutyną,
   Złowrogie ślepia spoglądają z mroku,
   Dla nich od teraz jesteś padliną.
Obietnice złamane, na wiatr rzucane
Słowa, które dawały otuchę,
Zapomnij o nich - są zatracane,
Kłam się w nich sączy, negując skruchę.
   Szyderczy rechot jak skowyt wilków,
   Przez niego stajesz się demagogiem,
   Cynizm odnalazł swych fanatyków,
   Będących niemal na równi z Bogiem.
Lubieżny szuka mocy spełnienia,
Chciwość nim miota jak diabły heretykiem,
Czarne mu serce napełnią pragnienia
Zdrożne, bo wnet nazwiesz go pokutnikiem.
   Grzech świętość zyskał na tym łez padole,
   Wszystko, co dobre - z rąk kata umarło,
   Krwi znamię ma na swym czole
   Prawo, gdyż się ze złem starło.
Lecz budzi się oto przez Niego obrany,
W rękach swych dzierżąc świetlistą buławę,
Na imię mu Indra - od dawna czekany,
By Bogu i cnocie przywrócić sławę.

Czytany: 414 razy

R E K L A M A

=>