Zapatrzeni...
Zapatrzeni w bezkresną jeziora toń
Lustrzaną taflę połyskliwego blasku,
wtuleni w siebie...dłonią w dłoń...
Owiani mgiełką...skropieni rosą brzasku...

Niemi i cisi, jak zbudzony dzień
Tuż przed ptasich treli świergotem...
Czuły pocałunek, rzęs przymkniętych cień...
Delikatne westchnienie...wyznanie bez słów...

Chwile cichutkie, czarowne, tak piękne
Ulotne jak mgiełka różanego świtu...
A jednak trwałe tak, w sercu bezcenne
W duszy drgające niemą pieśnią zachwytu...

Czytany: 1229 razy

R E K L A M A

=>