daleko do grzechu


                              szukam dla nas miejsca
                              jakiejś ławki na przeczekanie.

na klatce schodowej poręcze ciągnęły się
aż na wyspy kanaryjskie. tak daleko byłem od ciebie. wsparty o balustradę mierzyłem równik. Ta linia nie dzieli nas i nie mówi nic o poglądach. Rozkładam wszystkie znane mi kreski tak samo jak samotnik gdy podgląda strumień wody i układa kamienie na brzegu. Ja układam starą biżuterię rysuję palcem po odłożonym kurzu dzielę się kolorem sufitu i przeciążeniem subtelności. pozwalam
rozmawiać.

Wszystko tu do kogoś należy a ja nie mogę być taki niczyj. ta szczelina na powłoce to ty za oknem nie ma nic. Nie widzę twarzy na wyspach są kafejki i klimaty dla bezdomnych kochanków. takich nieświadomych niczego nawet nie potrafią czytać wierszy.

Czytany: 758 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: