Pamiętam


penetrowałem widnokrąg
ziemię mogłem zakryć dłońmi
rowy i wierzby podpowiadały życiu
metafory klawiatur notowały trawy

pisanie było podobne do stuleci
równiny miały związek z poezją
pobocza ich dróg nie znały dat
obce były pojęcia o niepogodzie

tuziemcy nie znali skrzyżowań
mieli czas dla pomartych przodków
sianokosy przeżywano cztery razy
tyle pór roku i kierunków świata

z czasem ponad ziemią
przerzucono druty telefoniczne
chłopcy narzucili na siebie plecaki
pełne listów do matek
- taki był początek rozproszenia

Czytany: 800 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: