Punkt widzenia.


Nie che mi się przechodzić korytarzy, wciąż tych samych.
Wylecieć bez drogi powrotu, na mielizny w dni cicho-sza.
Z przemielonym słownikiem wyrazów i stylów obcych.
W bagażach ulice Pragi, Wola, Ochota i ich zmartwienia.

Przeobrażenia są dla prymusów, dla nich zorze i poprzeczki.
W miejscach gdzie inne języki są gwarantem porozumienia,
przez milczenie, dochodzi się do niebywałej sprawności,
przed tajemnicą wiecznie czerwone światło - to są oczy i usta.


Czytany: 670 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: