Requiem dla mojego snu
Podniosła się
I szła tak ze spuszczoną głową
Przez ulice nędzy
Siedliska miejskiego queensu

Oczy podkrążone
Usta sine od pocałunków śmierci

Prowadzili ją
Duchy w białych kitlach
Trzymając za ręce, jeszcze krwią kapiące
Nie myśleli że ją boli nie czuli
A ona tak

Droga długa, upadła, raz, dwa, trzy…
Ciche anioły otrzepały jej brudne skrzydła
Połamane pierze
Nie miała siły, chęci, celu…
Ale szła szaro-szara dziewczynka
Upadły anioł

Milczała, tylko potykając się
Raz po raz o nogi wielkich tego świata
Jęczała półgłosem przez łzy:
„Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą…”

Nie chciała, nie mogła przegrać
Więc szła…


Czytany: 1082 razy


=>