Kraj lat dziecinnych


Zabaw nigdy nie było za dużo. Z mojego podwórka
z gankiem do ulicy na kilka chwil opuszczaliśmy
różaniec zabaw z tej uświęconej świątyni mogliśmy
pójść na religię i cmentarze. Daleko za naszą ulicą,

na łąkach z lokowaną brodą, dziczały zabawy.
Wszystko do czasu gdy księżyc przed nami klękał,
żeby powiedzieć: czas na odwiedziny grobów
gdzie odpoczywają wspomnienia o jabłoniach.

Czytany: 1184 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: