W spokojnym nurcie.


Dużo doskwiera w marcowej niepogodzie gdy
w potokach kawy chce się już dosłyszeć muzyki lata.

Miesiąc nie pozostawia żadnych znaków.
Apetyt robi wyrzuty nożem i widelcem.

Świt za świtem przytupuje bruk kopytem,
Trzęsą się szyby i dach podskakuje do wschodu

To Balzak zaprosił przyjaciół do jadła i muzyki
Zamknięty za kilkoma ścianami pobudzany weną.

Pod sukienkami westchnienie zaprawiane wódą,
zgiełkiem bilardów i gier pisał list do Hańskiej.

Był bardzo długi rozpoczął go w Neuschatel. Trwał
do nurtów Wołgi, która płynie do dzisiaj z jego długiem.

Czytany: 685 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: