Ballada dziadowska z księzycem w tle
Tych dwoje, bez domu, bez dachu nad głową
nocą chłodną, pociechy szukając wzajemnej
odkryli przypadkiem w ubóstwie jeszcze młodą
miłość i skarb płynący (od zawsze), po niebie

na skraju lasu stanęli, wpatrzeni w złoty denar
splatając wzajem swe chłodne od zimna dłonie
w dumne drzewa bezlistne i czarne jak heban
za plecami mając zalane srebrem błonie

złożyli przysięgę o miłości bezdomnej
mistrzem celebry był księżyc, zarazem świadkiem
szepcząc słowa gorliwe, przeszłości swej pomni
i skutku, co przyczynił się do ich upadku

na przekór biedzie, która nie chce ogrzewać dusz
sycąc nikły żar słowem w miłosnym obrządku
pocałunkiem wzniecając ogień, co przygasł już
na rozstajach zaczęli wszystko od początku

tych dwoje, co umarli dla innych, dla świata
byli tylko wspomnieniem i marą dla siebie
spopielałość ust maznęli kolorem szkarłatu
i zajaśnieli nagle, jak gwiazdy na niebie

przywabieni do życia, porzuciwszy zgubne
narowy, weszli w nową obiecującą krainę
i porzucili niwę nieprzyjazną, bezludną
ona zdradziła zioło, on zaś butelczynę

------------------------------------------------

piszę balladę bo-m słowa manipulator
(za namową księżyca - on tą legendę widział)
i nawiedzony malarz - scenerii kreator
i tych dwoje, co rozkwitli pod miłości wpływem.

Impersja inspirowana obrazem - Księżyc - malarka Justyna Kopania


Czytany: 2591 razy


=>

Najnowsze















Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ