Piekła kręgi


Przeszedłszy piekieł kręgi
w lat powolnym utykaniu
nie poznaję Raju…
i Lety nurt nie niesie zapomnienia

W szpitala bieli
Wolny byłem,
śmierć koiła policzki rozpalone
powieki śniły szczęście błogie,
chęci brak mi było do powrotu
/ lekarze walczyli zaciekle,
a mi tak nie po drodze wracać było
kiedy nirwana całowała usta
bez bólu, chęci, żadnej trwogi.
Daremnie szukać tego miejsca
w światach i czasu przemijaniu

I dziś dla siebie i dla swojej chorej duszy
w piekieł wstępuję raz kolejny kręgi
przywykły nocy chłód do serca tulić próżni,
choć płacz kobiety u mych skroni
i dłonie jej od płaczu słone
wołają: Stań!
Już z mroków nie powrócisz!
Całując dłonie te
jedynie szeptam: żegnaj

Czytany: 542 razy


=>

Najnowsze


























Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ