>> Najnowsze  >> Autorzy  >> Użytkownicy  >> Zaloguj 

X X X


Przez krople deszczu
południowym skwarem trawy zapach skoszony
dotykam.
Letniskowe odurzenie w oku błyska,
wystrzelone z pamięci przestrzeni
usta malinowe – syreny łudzące.

Znagła smutny wyraz łza twoją
spłynął po mojej powiece.

Jutro sen zgasiło
smętną nudą zwyczajności
zaszczekało groźnie.
Wyodmieniło się

Widzisz Sted – już skończone,
miało wiecznie trwać.
Takie inne umęczone
gałęzie chyli drzew.

Miejskiego snu pożółkłe światła,
ciepło ciał martwiejące
w rozbieganej ciszy.
Wpatruję się w świtu poświatę,
chociaż koszuli bliższy wieczór.

Uciekać. Uciekać daleko…
Porzucić miasta przytłokę, bieg który do nikąd.
Wznieść serce ptasim lotem wysoko,
móc zapomnieć się.

W przebudzeniu nie ma dawnej siły nadziei, świeżości.
To tylko ulotne wonie chwili
w przedpoczątku godzin szarych

Czytany: 556 razy


=>

Najnowsze




















Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ