Z kaprysów lat


Umawialiśmy się na wszystko, co ładne
miało być tak żeby nie uciekać oczami.

W tle na fotografii za nami tańczy Wyspiański
to było wesele dla nas a my na pierwszym planie.

Ty tańcem pięknie zaspana, wchodziliśmy
w życie, spieszyło mi się jak ułanowi przystało.

To nie, co poeta zdany na wenę obiecuje matce
ostatni wiersz o zapełnionym żłobku z przypadku.

Jutro wstanę wcześnie w nawigator wpiszę Ewangelistów,
Oni wybiorą mi jedną z czerech stron świata.

Czytany: 561 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: