wiersz na watsztat,którego nie oddałam 2
jedną tylko chwilą
natchnieniem przez Boga
rękę wśród chmur błękitu wypalam
i słowa do Boga kładę na szalę
a Ty liczysz, odmierzasz Boże
wiarę moją w siłę przemieniasz
i mnie całej dajesz myśli niepojęte



jest jak narkotyk
który mnie uzależnia
nie potrafię bez niego żyć
a nigdy go tak nie pragnęłam
przyzwyczajenie czy lekkie motyle w duszy iskrzące?
i zapach stokrotki w jego marynarce
lecz ona więdnie niewąchana
jak ja przed nocą stęskniona, leżąca

jest moją małą ojczyzną
tą mniejszą i chyba ważniejszą
go już teraz nie ma
lecz obecność Boga wszystko dopełnia
i skoro znowu go nie ma
i skoro ludzie - przyjaciele jak tchórze
wybierają nowych przyjaciół
uciekają
bo niby łatwiej nową nić zaplątać
niż starą odnaleźć, rozumem splątać
więc chodzę znowu sama obok Ciebie

widzisz Aniele z daleka miłość mą
niby jak uskrzydlony ptak
lecz nie potrafię latać bez Ciebie
to ty mi niebo zniżałeś
bez Ciebie jak rosa bez trawy
jak źdźbło trawy bez korzenia
chodzę, depczę, leżę, umieram
bez tchnienia
bez celu, bez marzenia
w przestrzeni sie gubię
śródlądowej krainie niewiedzy
byłeś przy mnie całym sobą
gdy płakałam opuszczona
gdy śmiałam się przytulona
tylko Ciebie mi brak
po Ziemi cicho snuję się jak cień
jak piłki dorzucane w górę
jak słowa wbite w ścianę
wracają
i skulona trzymam się traw
czekam teraz za Tobą
tęskniąc za oczami Twymi
chodzę i czekam aż oddasz mi skrzydła
razem wtedy wzlecimy do góry bo zabrałeś je ze sobą
wśród muzyki - my
anielskich trąb objęci skrzydłami
odejdziemy

Czytany: 801 razy

R E K L A M A

=>