jesienny świt
                                                   

śpi jeszcze poranek, w moje włosy zaplątany.
słowa ukryły się gdzieś, pod poduszką.
do okna zagląda jutrzenka, by zapalić dzień.
tnąc czarny welon nocy, przedziera się przez mgły.

budzi się leniwie poranek jesienny, w kolorze wrzosowisk,
o zapachu berberysu, głogu i smaku wiśniowej nalewki.
zaplątana w świt, boję się uchylić powieki,
by nie strząsnąć snu, co na rzęsie, jak kropla drży,
październikową rosą,

tylko, zapaść się w rudość
i na krótką chwilę jeszcze
rozpłynąć się w ciszy,
bezszelestnie!



Czytany: 3025 razy


=>

Najnowsze















Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ