nie czas na jazzową improwizację


                                  atuty moje są lekkie jak bańki mydlane
                                  a ja i tak szukam rozpędu.

jeżeli czuję tylko twoje oczy pod moją bluzką.
niepotrzebne było moje obrośnięcie w pióra.
nie wiedziałam że mnie zasłaniały.

wtenczas jak twoja babcia odeszła my mieliśmy
osiemdziesiąt lat do setki. i pamiętniki odłożone na amen.
byłeś taki bond od żonglowania słowem. i co z tego.
nie mogłeś się dowiedzieć co on robił
gdy miał tyle co ty do powiedzenia w wieku dwudziestu dwu lat.

dzisiaj mam jabłko jak okrągły mój świat dookoła
szukam kardiologa w tobie czasami widzę węża.
wiem dlaczego.
najgorzej jak jestem sama
nie mam pojęcia czy myślę o grzechu czy tylko o tobie.

jakie ja mam atu wobec poety
bez deklaracji?

Czytany: 750 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: