kobiety krzyczą inaczej.


nie rozumiem dlaczego ludzie się spieszą.
nie pamiętam żebym kiedykolwiek musiał się spieszyć.

przede mną wszystko miga a ja tego nie gonię
oczami. wygodnie mi z monologami które prawię dla siebie
przepuszczam wszystko co ucieka. obrazy i ich gorączkowość
zostaję w blokach startowych. na własne życzenie
nie wygrywam. gazeta w ręku której nie muszę czytać
wystarczy że nogi składam byle jak aby do góry.
palcami na szybie przepuszczane światło to takie
szparki prześwity. można wszystko odtwarzać.

negatywy z innych dziesięcioleci to w zadumie
obrazy biało czarne i czarno białe. mówią najwięcej.
od czasu do czasu szczypią oczy z miejsc
na kliszach od niedopowiedzianych szarych godzin
myśli się o zapominanej kotwicy. myśmy żyli obok.
gdy w tym świecie było dużo miejsca i portów.

dzisiaj jest już inaczej. Buenos Aires już szare
Paryż zmęczony a Madagaskar w czekoladzie.
na to wszystko wystarczy palcem odsunięty prześwit.
obok w bezruchu firany.
ty szczęśliwa.

Czytany: 834 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: