dlaczego zabili króla?


od ponad pół wieku noszę plecak
urządziłem miejsce na odpowiedzi
do dzisiaj pusty bo nie umiem formułować
pytań o tym dlaczego zabito króla?

miałem sześć lat swoje podwórko
dzieci i babcię na ławce przy ganku
po wielu latach jeszcze nie wiem
czy mieszam się w nie swoje sprawy

na skraju ogrodu stał gołębnik
właściciele komendant straży pożarnej
gołębie należały do niego dokarmiał je
a pilnował nawet ze strzelbą

od czasu do czasu podziwialiśmy ptaka
czarny i taki spokojny szybował nad nami
babcia nauczyła mnie respektu do niego
nazwała go królem wszystkich ptaków

pamiętam jak wszyscy go wypatrywali
raz na spotkanie wyszedł z nami komendant
miał swoją dubeltówkę a ja byłem taki mały
przed spotkaniem jastrzębia - tak go nazywali

to było dramatyczne - ptak król leciał do nas
nad wszystkimi zawisła strzelba - padł strzał
potężnym hukiem spadł jastrząb
ja stałem uczepiony nóg - taki byłem mały

parę kroków przede mną – spadły uderzenia
serca i duża wybałuszona źrenica
jak u pisklaka do karmienia podniesiony dziób
ogarnął mnie strach - nikt go nie ratował

jednym okiem wpatrzony był we mnie
miałem lęk
- ktoś krzyknął że on kona
on się podrywał ale nie odleciał

a ja uciekłem do babci z krzykiem
- ptak król leży i ciężko oddycha nie może lecieć!
to idź i pożegnaj się z nim a potem wróć do mnie
- odpowiedziała babcia i czekała

ptak opuścił już powiekę
do dzisiaj widzę
jego przepięknie błyszczącą źrenicę
następnego dnia byłem na pogrzebie króla


Czytany: 773 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: