jesienny latawiec


patrzę na pergamin
łapię się na własnych myślach
dopisuję jeszcze co nieco
od skrawka do skrawka
oszczędnie kaligrafuję
liść jest taki malutki
a rzeczy aż olbrzymie

tak jak podróż do ciebie
niezależna
i od nikogo i niczego
w każdej pogodzie śnię

z obrazów chwytam
własne słowa
w uchu łoskot rozważań
wers za wersem
krok za krokiem
drepcą po wypłakanym śnie

z płaczu wyróżnia się szept
dziergam słowami wiersze
ukrywam w nich nici
z złotej poezji myśli
jesień to taki wybrany czas

mamy dla siebie chwile
żeby z jaskini ziemi
puszczać latawce
z zapisanego pergaminu

Czytany: 1079 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: