carpe diem


kilkadziesiąt lat wstecz -
wsłuchuję się w głos mamy
mówi:
- najlepiej jak będziesz księdzem.

rzeczywistość mnie rozwala.
w pojęciu mojej mamy sutanna
miała w sobie to samo co gwarancja
pozostania na zawsze Polakiem.

chciała żebym jeszcze dzisiaj zasypiał
w jej ramionach. mimo moich lat
i obowiązków wiem że okłamuję.
mamy i ich dzieci

dumę i tęsknotę dziecka
nie umiem przełożyć na czas.

nie jestem duchownym.

Jej odejście do snu było obiecanką
spokojnego domu. nie wiedziała
że będę pamiętał Jej modlitwy:
Panie
modliła się do Boga
chroń nas przed pustką

- odbija się echem
wszystko czego żądała od Pana.

Czytany: 2432 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: