tak tylko i jakby


                            z końca do końca świata dookoła tam i z powrotem
                            tak sobie wracam i mam nieodparte wrażenie


bo czy można uznać, że jak patrzę na nią to już jest
więcej niż idylliczność to znaczy niż kobieta - obraz wirtualny
ba, jaki inny jest dzisiaj do niej przystęp podpatrywania
przezornie jak na kamienie naturalne nieobrobione i zimne
jak w pracowni twórcy glina bez formy i weny

to ona musi pierwsza tworzyć wzrokiem ona domaga się
spojrzenia z fizjonomią strojna wyrusza na okupowanie
i nie daj Boże jak się taki stwór męski zahaczy to ma
na amen pożegnanie się ze swoją wolnością na amen

w tych oczach pogubi się od poblasku nie będzie wiedział
czy to panna pani dziewczyna kobieta o jędzy jakiś czas
nie będzie nic umieć bo utopi się w garnuszku blisko
na dnie bez możliwości odskoku zahaczony
z zakresem bezwzględnej opieki na wieki wieków

pozostaną kartki zapisane jak alimenta i lata

do końca świata i dookoła wypowiedzianych obietnic
dla niej od momentu gdy przestała być wirtualna i bez ubrania

Czytany: 802 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: