Widzialem go we wstecznym lusterku
zblizyl sie na tyle
ze moglem przez krotkie sekundy
dostrzec gladz lakieru
i trudno slyszalny terkot silnika

Prawde mowiac wcale nie bylem pewien
czy slysze cokolwiek
Moze chcialem uslyszec
i dziwne bylo
ze zblizyl sie tak bezszelestnie

Chcialem aby mnie wyprzedzil.
Zwolnilem nieco ale on
widac nie mial ochoty na wyscigi
wyprostowal sie bardziej
tak ze zobaczyc moglem
wylewajace sie sie spod kasku
pukle srebrnych wlosow.

Myslalem, ze raczej to mezczyzna,
sadzilem tak nie tyle z ksztaltu
ile raczej z sily i determinowania
jakie mozna bylo odczytac
ze skrawkow odbicia

Chcialem go bardzo zobaczyc
frapowaly mnie te wlosy
denerwowalo mnie to jego skradanie sie
chcialem wkoncu uslyszec go gdy mnie wyprzedza
pewnie wiatr oddalal fale dzwiekowe
gdzies poza zasieg mojego sluchu

W koncu znudzony
pograzylem sie w swoich myslach
ze tak bardzo pragnalem milosci
ze narodzilem sie po to, by zaraz umrzec
i ze nie moge tak zyc jak todad,
i lepiej bodajby bylo naprawde umrzec,
pytalem gdzie byl Bog, gdzie jest teraz,
i zloscilem sie
ze to ja zawse mam go szukac
a jemu widac nie zalezy bo przeciez i tak
jest na wygranej pozycji

Spojrzalem wstecz
nawet obejrzalem sie
bylem sam.
Tak dalece jak siegal wzrok
za ktorym ginela
dal autostrady.


Czytany: 779 razy

R E K L A M A

=>