repetytorium z historii (trochę o błędach)


babcia i dziadek przebrnęli przez dwie
prawdziwe wojny
porzekadło o tym że do trzech razy sztuka
dziadkowi nie wyszło na dobre

mojej mamie było już święcie inaczej

zaczęło się bez uprzedzenia w czerwcu
przez lipiec do późnego sierpnia
rok tysiąc dziewięćset czterdziesty piąty
mama oszołomiona końcem wojny
swoją młodością pierwszy raz widziała słońce
opalało inaczej

parzyło wodę w konewce łąkę i sianokosy
mało było dziewcząt i chłopców na sianie
wyczekiwali tych co od lat nie pisali listów
nadawcy wojennych tułaczek
nieopalonych ciał żołnierzy powroty
chronione szczególną zielenią tego lata
kosy jak konie stawały dęba

dzisiaj rok 2007
normalny już letni upał
synowie dawno nie w domu mimo to
wnukowie topią się w językach obcych
zdjęli tym razem szkolne mundurki
jadą do ojców rzeźbić nie w martwej naturze
chronią wodę między dnem a kilem

nikt ich za to nie gani nawet nie usprawiedliwia


Czytany: 787 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: